Aktualności

[WYWIAD, FOTO] Chcę zostać astronautą

28-08-2018 r.

Jan Krowiranda, student lotnictwa i kosmonautyki Politechniki Rzeszowskiej przez dwa tygodnie brał udział w analogowej misji marsjańskiej „ARES III” w bazie kosmicznej na terenie byłego lotniska wojskowego w Pile. Uczestnicy misji byli całkowicie odcięci od świata zewnętrznego, symulując pobyt na Marsie.

W jaki sposób został Pan uczestnikiem misji marsjańskiej „ARES III”?

W listopadzie ubiegłego roku skontaktowałem się z dr Agatą Kołodziejczyk, która jest pomysłodawczynią habitatu i jest odpowiedzialna za realizację tego projektu. Pierwotnie nie chodziło mi o udział w misji, chciałem się poradzić, jakie kroki powinienem podjąć, by w przyszłości zostać astronautą. Załogi na misję były już wtedy wybrane. W czerwcu otrzymałem informację, że mogę zostać członkiem misji, ponieważ jedna z osób musiała zrezygnować. Tak otrzymałem propozycję dołączenia do załogi.

Jak wyglądała codzienna praca w habitacie Lunares?

Każdego dnia ustalaliśmy wspólny harmonogram na dwa dni do przodu, dzieląc pracę na każdego członka załogi. Dzieliliśmy czas na posiłki, sport, badania, przerwy, tak by każdy wiedział, ile i na co powinien go poświęcić. Codziennie śledziliśmy nasze grafiki i sprawdzaliśmy czy wykonamy zadania na czas. Naszą codzienną pracą były eksperymenty naukowe, np. hodowanie bakterii, karaluchów, obsługa drukarki 3D, wyjścia na powierzchnie symulowanego Marsa, itd. Prowadziliśmy także testy kognitywne, które sprawdzają czas reakcji, pamięć krótkotrwałą, zdolność do logicznego myślenia i dedukcji. Takich eksperymentów było całkiem sporo, największe prowadziła pani komandor Angelique z Belgii. Składaliśmy raporty za pomocą testowanego systemu HabitatOS, każdy z nas wprowadzał do niego dane medyczne, zużytej wodzie pitnej, wodzie technicznej. Składaliśmy raporty dzienne, medyczne i inne. Jako oficer komunikacji byłem odpowiedzialny za codzienną komunikację z Centrum Kontroli Misji.

Jak reaguje ciało i psychika człowieka na izolację?

Dwa tygodnie to nie jest długi okres, jeżeli chodzi o misje izolacyjne. Analogowe habitaty na całym świecie prowadziły znacznie dłuższe misje w izolacji, trwające nawet rok. Więc przez dwa tygodnie nie zauważyłem znaczących zmian, np. brak światła słonecznego zastępowały nam lampy LED-owe, którymi ustawialiśmy sobie cykl dobowy wewnątrz habitatu. Drobne problemy z zasypianiem tak naprawdę miała tylko jedna osoba z załogi, nie odczuwaliśmy skutków ubocznych.

Prowadziliście też badania nad roślinnością oraz doświadczenia z karaluchami  na czym one polegały?

W habitacie mieliśmy cały system hydroponiczny, pionowy ogród, który hoduje rośliny nie używając gleby, rośliny są osadzone w porowatych granulkach, które zatrzymują, ale i przepuszczają wodę. Podlewając górne części, system irygacji rozprowadza wodę dalej. Hodowaliśmy tylko rośliny jadalne takie jak sałata, rukiew wodna i rzeżucha. Badania nad nimi trwają od początku istnienia habitatu, a naszym zadaniem były codzienne obserwacje ich wzrostu i reakcji na odmienną, marsjańską długość doby. Jeden z członków załogi Patrick prowadził własne eksperymenty nad uprawianiem roślinności na symulancie gleby marsjańskiej - regolicie. Sprawdzał m.in. wpływ dodawania ludzkich wydzielin fizjologicznych do gleby, by ją użyźnić. Prowadzone były też badania na 20 karaluchach madagaskarskich, jednych z największych na świecie (8-10 cm). Obserwowaliśmy ich zachowania, zmiany w wadze ciała i długości czułków. W badaniu brały udział dwie grupy. Pierwsza badawcza była trzymana większość czasu w całkowitej ciemności, natomiast druga - kontrolna miała regularny dostęp do symulowanego światła słonecznego (odpowiednie LEDy RGB). Chcieliśmy sprawdzić, jakie zmiany zachodzą przy tak skrajnie różnych warunkach oświetlenia, tzn. czy karaluchy odcięte od światła będą bardziej agresywne, czy mniej aktywne, czy zmieni się ich cykl aktywności dziennej, itp.

Do jakich marsjańskich warunków musieliście się przyzwyczaić?

Podczas misji symulowane były dwa aspekty życia na Marsie  dłuższa o 37 minut doba marsjańska oraz 20 minutowe opóźnienie w komunikacji z Centrum Kontroli Misji. Efektem pierwszej różnicy była desynchronizacja z lokalnym czasem na Ziemi, która pod koniec misji wyniosła nawet 9 godzin. Opóźnienie w komunikacji dotyczyło każdej wiadomości tekstowej przesyłanej do i z Centrum Kontroli Misji, co łącznie dawało co najmniej 40 minut oczekiwania na odpowiedź. Mocno ograniczony był również dostęp do Internetu, były przewidziane dwa razy dziennie wąskie okna komunikacyjne. Podczas wyjścia na symulowaną powierzchnię Marsa (EVA), obowiązywały pełne procedury, m.in. musieliśmy zakładać skafandry, czekać 15 minut w śluzie powietrznej na wyrównanie się ciśnienia z zewnątrz oraz utrzymywać stałą, dwukierunkową łączność radiową. Ze względu na moje doświadczenie (student pilotażu), przeprowadziłem dla reszty załogi kurs frazeologii lotniczej w pigułce, aby komunikacja mogła być spójna i zrozumiała.

Czy podczas misji była wykreowana sytuacja kryzysowa, którą trzeba było rozwiązać?

Mieliśmy jedną taką sytuację, podczas wyjścia na symulowaną powierzchnię Marsa. Nasza koleżanka złamała nogę i został wezwany trzeci astronauta z bazy do udzielenia pomocy oraz przetransportowania rannej z powrotem do habitatu.

Jakie są efekty misji „ARES III”?

Wykonaliśmy wiele badań, których wyniki są na bieżąco analizowane. Ważną kwestią są poczynione kroki w rozwoju systemu HabitatOS. W nim znajdowała się baza danych: sensory temperatury, wilgotności, ciśnienia wewnątrz bazy, dziennik komunikacji, raporty, zużycie wody, itp. To cały system zarządzania misją, współpracujący z Centrum Kontroli Misji, pośredniczący między nami. To była pierwsza misja, gdzie ten system grał główną rolę. Dzięki naszemu intensywnemu użytkowaniu, zgłaszanym błędom i sugestiom, udało się doprowadzić ten system do funkcjonalnej postaci. System HabitatOS po dopracowaniu na kolejnych dwóch misjach, ma być przetestowany również w habitatach NASA. Z własnej inicjatywy postanowiliśmy monitorować szczegółowo zużycie wody technicznej oraz kalorii i mikroelementów. 

Jak to jest wrócić z „pozaziemskiej” misji?

Dość istotną zmianą była przesunięcie w czasie. Po wyjściu byliśmy 9 godzin do tyłu ale po dwóch dniach sytuacja zaczęła się poprawiać i wróciłem do ziemskiej długości doby. W habitacie wszystkie pomieszczenia były klimatyzowane, a po wyjściu doświadczyliśmy temperatury przekraczającej 30 stopni. 

Jak ocenia Pan udział w misji?

Była to jedna z najlepszych decyzji jakie podjąłem. Umożliwiono mi pracę w międzynarodowym zespole oraz spotkanie z ludźmi z europejskiego sektora kosmicznego. Jednym z moich celów jest zostać astronautą, jeszcze sporo pracy przede mną. Sytuacja na tym rynku pracy ma się zmienić w ciągu najbliższych 15 lat, w związku z planami zwiększenia ilości misji załogowych przez narodowe agencje i prywatne programy kosmiczne. W najbliższym czasie czeka mnie ukończenie szkolenia do licencji pilota liniowego oraz kilkuletnia praca w liniach lotniczych. Planuję napisać doktorat, najlepiej w Massachusetts Institute of Technology w Stanach Zjednoczonych. Zostaliśmy zaproszeni na Międzynarodowy Kongres Astronautyczny (IAC) w Bremie,  to coroczne, bardzo ważne wydarzenie, na którym pojawiają się agencje i firmy z sektora kosmicznego. Obecnie nabywam doświadczenie i zdobywam kontakty, które przydadzą mi się w przyszłości.

Zdjęcia pochodzą ze strony: ARES III Mission.

Powrót do listy aktualności

Nasze serwisy używają informacji zapisanych w plikach cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie plików cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki, które możesz zmienić w dowolnej chwili. Więcej informacji odnośnie plików cookies.

Akceptuję